Te "baby" tęgo popijały. I jest z nimi kłopot
2025-03-08 08:28:29(ost. akt: 2025-03-08 08:58:45)
I to kłopot czy jak kto woli problem poważny. Bo przecież określenie “baba” jest raczej obraźliwe. Ale sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo czy nazwanie w dzisiejszych czasach “babą” mężczyzny jest poprawne politycznie czy dokładnie na odwrót?
A sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo rzecz idzie o “babę pruską”, ale nie tą od Hohenzollernów, ale od Herkusa Monte czyli znanego zapewne państwu ze szkoły Konrada Wallenroda.
Zatem po kolei. O pruskich babach po raz pierwszy usłyszeliśmy na początku XVII wieku. Wtedy to o dwóch babach wspomniano w kronice miasta Bartoszyce. Oba kamienne posągi dotrwały do naszych czasów i stoją teraz sobie przy zbiegu ulic Marii Skłodowskiej-Curie i Bohaterów Warszawy. A zwą się (jeszcze od niemieckich czasów Bartel i Gustebalda. Choć obie baby są mężczyznami. Pruskie baby odnajdywano w okolicach Susza i Bartoszyc (na fot).
Za to w prawie naturalnym środowisku zachowała się baba z Prątnicy koło Lubawy. Stoi tam XIV wieczny kościół. W czasie jego budowy na lewo od głównego wejścia wmurowano tam pruską babę. Leżąca figura ma ponad dwa metry wysokości. Po co to zrobiono? Może dlatego, aby pokazać Prusom, że Bóg chrześcijan jest potężniejszy od pruskich bożków? Co wiemy o “babach pruskich”. W sumie niewiele pewnego. Te kamienne posągi przedstawiają mężczyzn.
W prawej ręce trzymają róg (służył kiedyś do picia), w lewej broń. Nie wiemy jednak czy są to postacie ludzkie (wojownicy, kapłani) czy też pruscy bogowie. Nie do końca też wiadomo, kiedy je stworzono. Z reguły historycy mówią o XII-XIII wieku, choć niektórzy datują je na 100-200 lat później. Jedna z najbardziej znanych bab stoi na dziedzińcu olsztyńskiego zamku. Trafiła tutaj z parku pałacowego w Barcianach.
Mamy też w regionie jedną "babę" podrobioną. Ta stoi na piskim rynku. W rzeczywistości bowiem to dzieło nie Prusa, ale Mazura z Wejsun. — Jest ona bowiem mazurska rzeźba ludową, którą około 1875 roku wykonał Johann Wielk. Zgodnie z idea twórcy mieszkającego na kolonii wsi Wejsuny, miała mu ona ułatwiać znalezienie drogi powrotnej do domu nocą — wyjaśnia Jerzy M. Łapo w tekście zamieszczonym w książce "Pisz. Historia miasta". Książkę wydało Muzeum Ziemi Piskiej pod redakcją Anety A. Karwowskiej.
To, że rzeźba jest autorstwa nie jakiegoś wczesnośredniowiecznego Prusa, ale Mazura nie tylko nie umniejsza jej wartości, ale wręcz ją zwiększa. W naszym regionie kilka bab się zachowało, a rzeźba z Pisza jest jedyna i wyjątkowa. I tego się trzymajmy.
A skąd nazwa “baba”? - Nazwa tych rzeźb w języku polskim – „baba” – zaczerpnięta została z języków ludów stepowych, w których oznaczała przodka, praojca etc. - czytamy na stronie Muzeum Archeologicznego w Gdańsku, gdzie trafiło jeszcze przed wojną kilka bab z okolic Susza.
A o co chodzi ze wspomnianym przeze mnie na początku Herkusem Monte? Otóż był on pierwowzorem mickiewiczowskiego Konrada Wallenroda. Monte wychowywał się u Krzyżaków, ochrzcił się i udawał ich przyjaciela. W rodzinne strony powrócił już jak Krzyżak. Wkrótce zrzucił jednak zakonny strój i stanął na czele antykrzyżackiego powstania. Zginął w 1273 roku.
Ten sam los, w przenośni oczywiście, z czasem spotkał wszystkich Prusów (słowa tego używam jako określenia dla wszystkich plemion podbitych przez Krzyżaków). Przez kolejnych kilka wieków ulegali germanizacji lub polonizacji. Ich język umierał przez kilkaset następnych lat, choć jeszcze w XVI wieku ewangelicy wydali trzy katechizm w języku pruskim. Jednak do końca nie umarł. Stało się tak za sprawą grupy osób w obwodzie królewieckim, Polsce i Litwie, która uznało się za potomków Prusów i wskrzesiła ich język.
Ukazało się nawet tłumaczenie na pruski “Małego Księcia”. My na co dzień,z reguły o tym nie wiedząc, też spotykamy język pruski. Przede wszystkim w nazwach miejscowości w warmińsko-mazurskim. Moją ulubioną miejscowością w tym kontekście jest podolsztyńskie Dorotowo. Jego nazwa nie ma jednak nic wspólnego z Dorotą. Swoją nazwę wieś wzięła od swojego założyciela, Prusa Dorotha.
Pruskie pochodzenia mają też nazwy olsztyńskich jezior i sam Olsztyn też. Nazwa stolicy warmińsko-mazurskiego wywodzi się bowiem z pruskiej nazwy Łyny: Alna (łania). Stąd niemiecki Allenstein i polski Olsztyn. Takie imię kilka lat temu swojej córce nadał mieszkaniec Królewca zaangażowany w odrodzenie języka pruskiego. Wtedy zajmująca się katalogowaniem języków na całym świecie organizacja SiL uznała, że język pruski został ożywiony.
Co ciekawe, możliwe też, że spotykamy potomków Jaćwingów (jedno z pruskich plemion) tuż za granicami warmińsko-mazurskiego, a nawet i u nas w gminie Rozogi. Mówię o Kurpiach, których niektórzy badacze uważają właśnie za ich potomków.
Z kolei w 1989 roku na białoruskim Polesiu powstał ruch polesko-jaćwieski. Jego zwolennicy uważali, że Poleszucy nie są Słowianami, ale potomkami Jaćwingów. A w 1989 roku domagali się, by "Na ziemiach etnicznego Polesia" stworzyć "Poleską (Jaćwieską) Radziecką Republikę Socjalistyczną. A potem nastał Łukaszenka...
Igor Hrywna
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez